21.10.2010 r. Panorama Leszczyńska
Nie noszą zarękawków
LESZNO. Obchody 60-lecia Archiwum Państwowego
Archiwum Państwowe w Lesznie obchodzi w tym roku 60 - lecie istnienia. To wyjątkowe miejsce, które odbiega od wyobrażeń przeciętnego zjadacza chleba. Nie ma tu zakurzonych dokumentów, a archiwiści nie pracują w zarękawkach.
- Może trudno w to uwierzyć, ale wiele osób wciąż ma tak stereotypowe wyobrażenie o naszej pracy - śmieje się Elżbieta Olender, dyrektor Archiwum Państwowego w Lesznie. - Pan, który nas ostatnio odwiedził, zapytał właśnie o zarękawki! Dlatego warto do nas zajrzeć, aby przekonać się, że jesteśmy skomputeryzowaną, nowoczesną placówką. Niektóre dokumenty prezentujemy w internecie na naszej stronie.
Archiwiści starają się nie dzielić dokumentów na bardziej i mniej ważne, choć urzędowo obowiązuje tu pewna hierarchia. Wielu nadają status perełek, bo dla odwiedzających mają znaczenie. Na co dzień zaglądają tu nie tylko naukowcy, regionaliści, studenci czy pasjonaci genealogii. Archiwum odwiedzają też maturzyści i gimnazjaliści. Nową grupą są osoby ubiegające się o emeryturę i poszukujące informacji o zlikwidowanych przedsiębiorstwach. W ciągu 60 lat zgromadzono tu sporo dokumentów, w sumie 1700 metrów akt.
Goście archiwum potrafią czasem zbić z tropu nawet doświadczonego archiwistę traktując go jak szybką wyszukiwarkę. - Przez telefon zapytano mnie, ile pasiek było w miejscowości Pszczółkowo oraz na której linii frontu dziadek pewnego pana odniósł ranę. Ludzie są przekonani, że siedzę przed komputerem, wrzucam pytanie i wyskakuje odpowiedz - uśmiecha się Barbara Tomczyk, pracownik archiwum.
Tutaj wymagana jest skrupulatność i cierpliwość. Do pani Barbary zgłosiła się kiedyś starsza pani, której mamę podczas okupacji wywieziono do obozu, a ona trafiła do pewnej Niemki. Długo szukała informacji o Niemce, która ją wzięła. Przejrzała wszystkie tematycznie związane teczki i została jedna, której opis sugerował, że nie znajdzie w niej poszukiwanych materiałów. - Pomyślałam, że skoro tyle godzin poświęciłam na przejrzenie stosu dokumentów, nie zawadzi zajrzeć do tej. I to był strzał w dziesiątkę. W takich chwilach czuję satysfakcję - relacjonuje B. Tomczyk.
Dla niektórych gości archiwum przeglądanie dokumentów kończy się odkryciem tajemnicy rodzinnej lub szokiem jak dla mężczyzny, który szukał materiałów niezbędnych do przeprowadzenia sprawy spadkowej. Był pewien, że wraz z nim jest troje spadkobierców. Jakież było jego zdziwienie gdy okazało się, że jego dziadek miał kilkanaścioro rodzeństwa z nieprawego łoża. Bywa, że niektóre dokumenty zaskakują także archiwistów. Kiedy B. Tomczyk przeglądała teczkę z nazwiskami mieszkańców Gostynia, pomordowanych podczas II wojny światowej, jej oczom ukazała się niecodzienna zawartość: były tam nie tylko nazwiska, ale także kawałki materiałów z ubrań ofiar. Dokumenty przechowywane są w specjalistycznych bezkwasowych pudłach chroniących je przed negatywnymi wpływami środowiska. Pudełka są wykonane z grubej, litej tektury, która w momencie pożaru przez 30 minut pozostanie nienaruszona.
Archiwum leszczyńskie powstało w grudniu 1950 r. Początkowo miało zabezpieczać, porządkować i przekazywać dokumenty do Poznania, ale w 1957 r. otrzymało zgodę na wieczyste przechowywanie zasobu. Pierwszym kierownikiem był dr Władysław Chojnacki, po nim obowiązki przejął Wacław Nawrocki. W 1961 r. dyrektorem został dr Aleksander Piwoń, który kierował placówką do 2004 roku. Po nim pałeczkę przejęła Elżbieta Olender. Początkowo archiwum mieściło się w małym lokalu przy ul. Bolesława Chrobrego, potem w budynku dawnego gimnazjum. Dziś mieści się przy ul. Solskiego. We wtorek 19 X w siedzibie AP w Lesznie odbyło się jubileuszowe spotkanie. Goście mieli okazję obejrzeć prezentację multimedialną oraz wystawę na temat 60 - letniej działalności archiwum.
(kab)
tel.(+48 22) 565-46-00, fax (+48 22) 565-46-14
email: ndap@archiwa.gov.pl
















