08.10.2010 r. Dziennik Polski Tarnowski
Pozostało tylko trzysta metrów...
Zapełniają się półki Archiwum Państwowego w Tarnowie-Mościcach, kończy się pojemność magazynowa wynosząca ok. 2.600 metrów bieżących. Tymczasem, na regały AP trafiają wciąż nowe archiwalne teczki, dokumenty z przeszłości - tej bliższej i sięgającej nawet wieków XVIII i XIX. - Mamy jeszcze na półkach trzysta metrów rezerwy. Trudno powiedzieć, na jak długo wystarczą. Tylko w pierwszych trzech kwartałach tego roku przejęliśmy ok. 3,5 tysiąca teczek z dokumentami, które zajęły nam w sumie 22 metry bieżące - zwraca uwagę Maciej Dudek, kierownik tarnowskiego Archiwum Państwowego.
Kierowana przez niego placówka konsekwentnie modernizuje się w ostatnich latach. Pomieszczenia magazynowe są już klimatyzowane, dokumenty chronią bezkwasowe opakowania, a każdy kawałek miejsca jest przez archiwistów racjonalnie wykorzystany. - Dzięki zastosowaniu tzw. regałów jezdnych, zyskaliśmy trochę przestrzeni. Ale kurczy się ona nieubłaganie i w perspektywie kilku lat będziemy musieli podjąć decyzję, co czynić z napływającymi wciąż materiałami. Być może przekazywane będą do Spytkowic, do tamtejszej ekspozytury Archiwum Państwowego w Krakowie. Niewykluczona jest też rozbudowa naszych magazynów w Tarnowie-Mościcach; istnieją, w każdym razie, warunki ku temu. Czas pokaże, które rozwiązanie zostanie przyjęte... - dodaje.
Dębica na półkach Tarnowa
Tarnowskie archiwum przechowuje setki tysięcy różnych dokumentów z obszaru byłego województwa tarnowskiego. - Spotykam się co jakiś czas z sugestiami, że należałoby sieć archiwów w kraju skorelować z terytorialnym podziałem administracyjnym - przyznaje M. Dudek. - Jak dotąd, nie ma jednak konkretnych propozycji, bo nie jest to proste i konieczne rozwiązanie...
Po ostatniej reformie administracyjnej Polski i likwidacji województwa tarnowskiego, Tarnów stracił wiele wpływów i instytucji o ponadlokalnym charakterze. A rejon dębicki, nie dość, że „uwolniony został” od wpływów Tarnowa to znalazł się w granicach Podkarpacia. Tymczasem, terytorialne zmiany nie spowodowały większych perturbacji w działalności tarnowskiego Archiwum Państwowego.
Jego zasięg (teren właściwości) obejmuje nadal powiaty: dąbrowski, tarnowski i dębicki oraz dwie gminy powiatu mieleckiego: Radomyśl Wielki i Wadowice Górne. - W naszej działalności reforma administracyjna niczego nie zmieniła. A z gminami i instytucjami w powiatach dębickim i mieleckim współpracuje się nam dobrze od lat - zapewnia szef AP. - Mamy zresztą mniej pracy na tamtym terenie. Duże dębickie firmy sprywatyzowały się w międzyczasie i nasz nadzór nad zakładowymi archiwami nie jest już potrzebny. Niepaństwowe firmy muszą jedynie rozliczyć się z przejętej od poprzedników dokumentacji archiwalnej.
Archiwiści uważają, że przynależność terytorialna nie powinna odgrywać zasadniczej roli przy określaniu terenów właściwości placówek archiwalnych. Ważniejsze są zdroworozsądkowe racje, tradycja i dobre kontakty międzyludzkie, lepsza komunikacja Wielu mieszkańców pogranicznych powiatów dębickiego i mieleckiego do dziś zachowało silny sentyment do Tarnowa. - Często spotykam się z opiniami, że bliżej im pod wieloma względami do bardziej przyjaznego Tarnowa. Chwalą sobie obsługę klientów, lepszą niż np. w Dębicy czy Rzeszowie - dodaje Dudek.
Od narodzin do śmierci...
Na półkach archiwum znaleźć można - z jednej strony świadectwa urodzenia wśród nich mieszkańców przedwojennych gmin żydowskich, a z drugiej... karty zgonów z I połowy XX wieku. Tarnowskie AP przechowuje ponad 30 tysięcy tych kart, najstarsze pochodzą z 1906 roku. Zaświadczają o miejscu pochówku na jednym z trzech cmentarzy komunalnych Tarnowa. Wskazują też m.in. na przyczyny zgonu, wśród których są epidemie chorób, czy represje niemieckiego okupanta w latach II wojny światowej. Wiele osób, w tym historycy, często studiują archiwalne dokumenty, przejęte od Urzędów Stanu Cywilnego i administratorów nekropolii. Niejednokrotnie, można z ich pomocą odtworzyć życiorysy wybranych osób, od narodzin do ich śmierci. O ludzkich losach wiele też można dowiedzieć się z sądowych akt...
Archiwum Państwowe od kilku lat gromadzi sukcesywnie wybrane dokumenty Sądu Okręgowego w Tarnowie. Na półki AP trafiły m.in. akta administracyjne sądu z lat powojennych, w tym z agend w Tuchowie i Ciężkowicach. Wiele można się z nich dowiedzieć o funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości, o pracy ławników, adwokatów itp. Na uwagę zasługuje nieznana wcześniej lista osób zamordowanych i zaginionych podczas okupacji niemieckiej, a sporządzona w 1968 roku na zlecenie tarnowskiej Temidy. - To materiał, który może być bardzo przydatny w różnych kwerendach, badaniach historycznych - uważają archiwiści. Do Tarnowa trafiły też, z Sądu Okręgowego w Nowym Sączu, akta sądu powiatowego i grodzkiego w Ciężkowicach z lat 1855-1949. Ciężkowice znajdowały się wówczas pod jurysdykcją sądecką. Tarnowskie AP przyjęło kilka tysięcy jednostek archiwalnych. Są wśród nich: akta sądowych spraw rozstrzyganych przed ciężkowickimi sądami, testamenty i inne materiały. Ich lektura może dostarczyć wielu emocji, często ujawnia nieznane, zapomniane wydarzenia sprzed lat.
Obecnie Archiwum Państwowe w Tarnowie przejmuje dokumenty Prokuratury Rejonowej w Dąbrowie Tarnowskiej, do roku 1975 oraz hipotekę Sądu Rejonowego w Dębicy, z najstarszymi materiałami z 1874 roku.
Dokumenty w kącie kotłowni
Jak wynika z doświadczeń archiwistów, prawdziwe skarby ukrywają się także w... małych wiejskich szkołach. Te placówki oświatowe przechodziły różne koleje losu, ale w większości starały się ocalić dokumenty dla przyszłych pokoleń. „W Borusowej w gminie Gręboszów natrafiliśmy na księgę protokołów Rady Gminy z lat 1867-1925. Starannie zapisana odręcznym pismem robi wrażenie, zawiera wiele lokalnych faktów i ciekawostek. Z Jastrzębi zaś w gm. Ciężkowice otrzymaliśmy, nieco nadgryzioną zębem, czasu, kronikę szkolną z 1848 roku. To kopalnia wiedzy, podobnie jak katalog klasyfikacyjny z ocenami uczniów z Bruśnika pochodzący z 1874 roku. Po niezbędnych zabiegach konserwatorskich te materiały znajdują miejsce na naszych półkach.
Niestety, nie zawsze udaje się w porę odszukać i uratować starych archiwaliów. W jednej ze starych szkół w powiecie dąbrowskim XIX-wieczne dokumenty leżały sobie w... kącie kotłowni. Nim się zorientowano, część z nich spłonęła już w piecu. - Poszukujemy i spieszymy się w przejmowaniu tak cennych materiałów, by nie przepadły, by ktoś bezmyślnie nie zniszczył ich - zapewniają archiwiści. Niestety, czasami przegrywają ten wyścig.
Z domowych szuflad...
Do Archiwum Państwowego trafiają sporadycznie prywatne, cenne dokumenty, przekazywane tam w obawie o rozproszenie, bądź zniszczenie. Ofiarodawcy pragną ocalić je dla potomnych, by zaświadczały o przeszłości, o rodzinnych dziejach, koligacjach itp. - Przyjmujemy prywatne pamiątki, ale musimy wcześniej ocenić archiwalną wartość przekazywanych nam materiałów -podkreśla Maciej Dudek. - Najbardziej korzystna jest dla nas forma darowizny i pewność, że nikt nie zażąda po jakimś czasie np. zwrotu dokumentów. Tak więc, przyjmowanie ich w depozyt mniej nas interesuje.
Z domowych szuflad trafiają do tarnowskiego archiwum pojedyncze dokumenty, ale najbardziej cenne są większe prywatne zbiory. Do szczególnie wartościowych zalicza kierownik Dudek kolekcję pamiątek po znanej mościckiej rodzinie Kasprzyków. Jej członkowie, którzy wyemigrowali z Tarnowa-Mościc, przez wiele lat przekazywali archiwum wciąż nowe rzeczy związane z przodkami. Ostatnia darowizna dotarła w 2002 roku. - Najstarszy rodzinny dokument pochodzi z 1905 roku. A zgromadzone dotąd pamiątki rodziny Kasprzyków tworzą całkiem pokaźny zbiór. Przechowujemy m.in. fotografie, portrety, klepsydry, albumy, prywatne korespondencje, legitymacje, odznaczenia... - wyliczają w tarnowskim archiwum.
Do cenniejszych należą również teczki z dokumentami, przekazane przez Pelagię Dyrdoń, żonę Zbigniewa Dyrdonia - przedwojennego inżyniera jednego z budowniczych Państwowej Fabryki Związków Zawodowych w Tarnowie-Mościcach i zapory wodnej w Rożnowie. Pozostały po nim m.in. unikatowe fotografie, ilustrujące nie tylko gospodarczy rozwój, ale i obyczaje międzywojennej epoki. Archiwiści zwracają uwagę na pamiątki po, urodzonym w 1860 roku w Tarnowie, generale dywizji Aurelim Serdzie-Teodorskim. Przekazały je przed laty córki generała, są wśród nich zdjęcia, albumy, prywatna korespondencja Do wartościowych należą dokumenty po pułkowniku AK Stefanie Musialiku-Łowickim.
Co zawierała walizka pułkownika?
Tarnowskie archiwum posiada unikatowy zbiór dokumentów Armii Krajowej. Cenne materiały ze sztabu AK przekazał lekarz Mariusz Ostański z Rzeszowa, wnuk nieżyjącego już ppłka Stefana Musiałka-Lewickiego „Mirosława" - inspektora Inspektoratu Rejonowego AK Tarnów i dowódcy 16 Pułku Piechoty AK. W skład tego pułku wchodził m.in. Batalion „Barbara", który 25 września 1944 roku stoczył pod Jamna całodniowy bój z Niemcami.
W 2005 roku pan Mariusz, na życzenie swojego dziadka, podarował pierwszą partię archiwaliów z okresu okupacji niemieckiej. - To bardzo wartościowe z punktu widzenia historycznego dokumenty. Są wśród nich rozkazy, instrukcje, a także wydawane przez polski sąd podziemny wyroki śmierci czy chłosty za kolaborację z władzami okupacyjnymi - przypomina kierownik AP w Tarnowie. Tym zbiorem dokumentów zainteresowali się już historycy Ministerstwa Obrony Narodowej. Odwiedzili tarnowskie archiwum i postanowili zdigitalizować dla swoich potrzeb materiały z tarnowskiego Inspektoratu AK.
Niedawno, do rąk tarnowskich archiwistów trafiła kolejna partia pamiątek po pułkowniku Stefanie Musiałku-Lewickim. Zaskoczony Mariusz Ostański odnalazł je na strychu domu rodzinnego dziadka. W trakcie porządkowania poddasza natknął się na tajemniczą walizkę. Po otwarciu okazało się, że pułkownik przechowywał w niej swoje... prywatne archiwum.
Wnuk dowódcy 16 pp AK przekazał Archiwum Państwowemu w Tarnowie także i ten interesujący zbiór pamiątek. - Uwagę zwraca kilka, zachowanych w dobrym stanie, egzemplarzy konspiracyjnych wydawnictw: „Świt”, „Ku wolności” i Małopolski Biuletyn Informacyjny z lat 1943-44 - wylicza M. Dudek. - Resztę stanowią w większości powojenne już dokumenty. Wśród nich korespondencje z podkomendnymi i pułkownikiem Granowskim z Anglii, parę żołnierskich życiorysów, opracowań dotyczących zbrojnych akcji. Uzupełnia je kilka fotografii pułkownika Musiałka-Lewickiego, głównie z okresu legionowego i międzywojennego. Od p. Ostańskiego otrzymaliśmy też zdjęcie grobowca z cmentarza w Rzeszowie, gdzie pułkownik został pochowany.
Przejęte od Mariusza Ostańskiego archiwalne pamiątki stanowią jeden z cenniejszych zbiorów dotyczących II wojny i okupacji w naszym regionie. Dla badaczy historii są bezpośrednim źródłem wiedzy o okupacyjnej rzeczywistości i przejawach ruchu oporu wobec Niemców.
W archiwach państwowych znajduje się niewiele materiałów z okresu II wojny światowej i okupacji niemieckiej. Szczególnie brak dokumentów z działalności struktur niemieckiej administracji na terytorium Polski. W większej ilości zachowały się natomiast akta sądowe z lat 1939-1945. - Do tarnowskiego AP trafiło trochę akt tarnowskiego sądu z lat okupacji niemieckiej. „Te materiały dostarczają pewnej wiedzy o kategoriach spraw rozpatrywanych przez sędziów w tamtym wojennym czasie. Zaskakuje natomiast niedostatek dokumentów z tarnowskiego Zakładu Karnego - mówią archiwiści. - Zachowały się zaledwie dwie księgi z więziennej kancelarii...” Skromne zasoby dokumentów z lat okupacji niemieckiej i okresu tuż powojennego tłumaczą archiwiści zawieruchą wojenną. Wiele dokumentów zginęło w tamtym czasie lub zostało rozmyślnie zniszczonych. A poza tym, do właściwego przechowywania archiwaliów nie przykładano tak wielkiej wagi, jak dziś.
Tysiące książek i „Dziennik Polski”
Mało kto wie, że tarnowskie Archiwum Państwowe gromadzi również wydawnictwa książkowe. I ciągle ten zbiór powiększa. - Posiadamy już niemałą biblioteczkę podręczną nie tylko z historycznym zasobem. Mamy obecnie ok. 4,5 tysiąca książek i stale ten zbiór poszerzamy, głównie o nowe wydawnictwa regionalne ukazujące się na rynku. W poszukiwaniu nowych publikacji o regionie tarnowskim, dąbrowskim, dębickim śledzimy rynek wydawniczy, zwracamy uwagę na zapowiedzi w lokalnych mediach, penetrujemy księgarnie. Czasami informuje nas o ukazaniu się książki jej autor, niekiedy daruje nam parę wydrukowanych egzemplarzy np. szkolnej monografii. I tak sukcesywnie powiększamy naszą biblioteczkę - wyjaśniają tarnowscy archiwiści.
Wydawnictwa książkowe gromadzone w tarnowskim archiwum są cennym uzupełnieniem przechowywanych tam dokumentów. Często są tematycznie związane z ich zawartością i służą poszerzeniu wiedzy o archiwaliach, zrozumieniu ich wartości. Na biblioteczny zbiór składają się nadto roczniki niektórych lokalnych gazet (w tym „Dziennika Polskiego”) i wybrane dzienniki ustaw - od ostatniego rozbioru Polski do lat współczesnych. Archiwiści podkreślają, że to unikatowy materiał, który może być pomocny niejednemu badaczowi historii.
Wykonujemy mrówczą pracą...
... powtarza często Maciej Dudek. Archiwiści pod jego kierownictwem porządkują, opisują, katalogują i udostępniają zbiory. W oparciu o istniejącą ewidencję papierową, tworzą od kilku lat elektroniczny katalog zespołów archiwalnych, tj. tematycznie pogrupowanych dokumentów. Spośród 598 „zespołów" opracowano komputerowo dotąd 313 i są już dostępne na stronach internetowych. Tarnowskie AP ma też pod kontrolą ponad 120 archiwów Zakładów pracy, szkół, urzędów, instytucji państwowych i samorządowych.
Codzienna „mrówcza praca” archiwistów jest mało spektakularna i widoczna. Jej efekty widać najlepiej na regałach, gdzie zaczyna już brakować miejsca na nowe teczki. Beata Maniak przekonuje, że ta praca mocno absorbuje, ale daje, przy tym, satysfakcję. - Panuje u nas pozorna cisza, ale nie próżnujemy. Zajmujemy się ewidencjonowaniem i opracowywaniem zbiorów, uzupełnianych wciąż przez nowe jednostki archiwalne. Codziennie musimy też odpowiadać na wiele pytań, próśb osób poszukujących dokumentów, źródeł wiedzy. Służymy też radą i pomocą w różnych sytuacjach, ludzie nierzadko traktują nas jak ostatnią instancję...
POPRAWCZAK NA PÓŁKI
Przed rokiem, Archiwum Państwowe przejęło pieczę także nad archiwaliami Zakładu Poprawczego w Tarnowie. Na półki trafiły teczki wychowanków poprawczaka, najstarsze z lat 50. minionego wieku. Groziło im zniszczenie. Jak się okazało, przechowywane są tam m.in. teczki wychowanków poprawczaka, jeszcze z lat 50. ubiegłego wieku. - Zakład Poprawczy zwrócił się do nas o zgodę na zniszczenie tych dokumentów i dobrze się stao, że mogliśmy je przejrzeć. To bogaty i interesujący material pod względem prawnym, obyczajowym, socjologicznym. Na jego podstawie powstać może niejedna praca naukowa np. z dziedziny resocjalizacji - uważają archiwiści. Tarnowskie archiwum ma pod nadzorem ponad 120 archiwów Zakładów pracy, szkół, urzędów, instytucji itp. Jak zauważają archiwiści, wyraźnie poprawiły się warunki przechowywania dokumentów i dbałość o nie.
MAREK BARAN
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
tel.(+48 22) 565-46-00, fax (+48 22) 565-46-14
email: ndap@archiwa.gov.pl
















